Guzik: Interesują mnie miejsca w pierwszej dwudziestce

Opublikowano
21
-
11
-
2019

W środę do Polski po kilkunastu dniach zgrupowania w Idre wróciła kadra mężczyzn. Teraz przed podopiecznymi trenera Adama Kołodziejczyka kilka dni wolnego i wylot na Puchar Świata do Ostersund. - Ważne jest, aby nie złapać żadnej infekcji, która zakłóciłaby bezpośrednie przygotowania do pierwszych startów - powiedział Grzegorz Guzik.

Z najlepszym polskim biathlonistą rozmawialiśmy o dochodzeniu do optymalnej formy, celach na najbliższy sezon, współpracy z trenerem Kołodziejczykiem oraz byciu liderem kadry. Zapraszamy do lektury.

Pierwsze starty coraz bliżej, forma doszlifowana?

- Wszystko idzie w dobrym kierunku. Czuję się jeszcze lepiej niż podczasnartorolkowych mistrzostw Polski. Mój bieg jest dużo bardziej swobodny. Nigdynie byłem jednak zawodnikiem, który byłby w stanie dojść do formy podczaszgrupowania. Zawsze potrzebowałem kilku startów, dlatego liczę się z tym, że grudzieńmoże być w moim wykonaniu słabszy. Tak było w ostatnich sezonach, gdy formęłapałem dopiero od nowego roku. Nie będę ukrywał, że pierwsze trzy przystankiPucharu Świata nie należą do moich ulubionych. Hochfilzen jest jeszcze ok, aleOstersund, a zwłaszcza Annecy to nie są moje trasy. Dodatkowo bardzo ważnejest, aby nie złapać żadnej infekcji, która zakłóciłaby bezpośrednieprzygotowania do pierwszych startów.

Jak się trenuje przez całe lato ze świadomością, że wgrupie jest was czworo, a miejsca startowe w Pucharze Świata tylko trzy?

- W zeszłym sezonie nasza trójka, a więc ja, Łukasz Szczureki Andrzej Nędza-Kubiniec startowaliśmy w większości biegów, a czwarty zawodnik dojeżdżałtylko na sztafetę. Teraz na stałe dołączył do nas Mateusz Janik, ale niemyślimy o tym kto gdzie będzie startował. Wiadomo, że ewentualne powołanie naPuchar IBU byłoby dla mnie jakimś powodem do niesmaku, ale tak naprawdę to gdziebędę startował nie ma aż takiego znaczenia, bo czy to w PŚ, czy to w PucharzeIBU i tak trzeba dać z siebie wszystko. Z pewnością Łukasz, Andrzej i Mateuszmają podobne podejście. Mam nadzieję, że wspólnie udowodnimy, że postęp wPucharze Narodów, który zrobiliśmy rok temu to nie był przypadek.

Na niedawnym Kongresie IBU zdecydowano zrównać dystanse kobieti mężczyzn w sztafecie mieszanej. Żal, że dopiero teraz, a nie rok temu? W SoldierHollow nie byłoby dubla, nie byłoby dyskwalifikacji i nie byłoby poprzedniegopytania, bo dysponowalibyśmy czterema miejscami startowymi.

- Ta dyskwalifikacja wynikała trochę z mojego zawahania, alesędzia na trasie też nie wiedział jak się zachować. Ja rozłożyłem ręce, onrozłożył ręce. Zdaję sobie sprawę, że każda konkurencja podlega ewolucji, alekonsekwencje zmiany kolejności startu w sztafecie mieszanej bez zmianydystansów były do przewidzenia. Szkoda, że nas to dotknęło, bo z pewnościąbyłoby przyjemniej startować we czwórkę.

Uzyskanie czterech miejsc na kolejny sezon to zapewne celgrupowy, a jakie cele indywidualne sobie stawiasz?

- Chciałbym pokazać się z dobrej strony na MistrzostwachŚwiata w Anterselwie. Lubię starty na wysokości, lubię tamte trasy i klimat.Interesują mnie miejsca w pierwszej dwudziestce. W klasyfikacji generalnejliczę na lokatę wśród pięćdziesięciu najlepszych biathlonistów świata. To jużnie są takie cele jak w latach ubiegłych, żeby się kwalifikować do biegupościgowego, bo to przy normalnym strzelaniu jest już w zasięgu każdego z nas. Gdzieśtakim marzeniem jest też awans do biegu masowego. Są Puchary Świata, w których zindywidualnych konkurencji są tylko sprint i mass start, więc o takąkwalifikację powinno być łatwiej.

Masz poczucie bycia liderem kadry? W ostatnich trzechsezonach jako jedyny zdobywałeś punkty Pucharu Świata.

- Miło mi, że ktoś tak może uważać, natomiast sam na pewno nigdynie będę się tak tytułował. Lider to według mnie osoba, która ciągnie grupę,powie coś gdy jest taka potrzeba, weźmie odpowiedzialność, podniesie na duchu. Mamnadzieję, że chłopaki odczuwają z mojej strony pewne wsparcie, ale żeby byćliderem pełną gębą brakuje mi jednak trochę dobrych rezultatów, miejsc wdziesiątce.

Odnoszę wrażenie, że pozytywnie zareagowałeś na ubiegłorocznezmiany w sztabie szkoleniowym. Ta współpraca z trenerem Kołodziejczykiem nadalukłada się pozytywnie?

- Bywa różnie. Czasem trener się denerwuje, czasem my siędenerwujemy, natomiast każdy wie co ma robić. My doskonale znamy trenera, a onzna nas. Docieramy się z roku na rok i wspólnie zmierzamy do realizacji naszychcelów. Każdy ma jednak jakieś ograniczenia – zawodnicy, trenerzy, serwismeni, anawet działacze. W pewnym momencie dochodzi się do ściany i trzeba zrobićzmianę. W zeszłym roku zrobiliśmy widoczny postęp, więc z tej współpracy ztrenerem Adamem byłem zadowolony. Teraz znowu sporo pozmienialiśmy, niepracujemy według jednego ściśle ustalonego schematu i to mnie cieszy. Cały czasczegoś szukamy, coś dokładamy i rozmawiamy – bardziej lub mniej emocjonalnie. Trenerjest po studiach, ja jestem po studiach, więc te dyskusje są nieraz ciekawe i każdyz nas wyciąga jakieś wnioski. Ostateczne zdanie należy jednak oczywiście dotrenera. Tak naprawdę nas obu zweryfikują wyniki.

No items found.